Nie będzie końca rugby w Krakowie - znalazły się pieniądze, dzięki którym do Juvenii wracają zawodnicy, a możliwe są wzmocnienia. - Najcięższe za nami - przekonuje wiceprezes Maciej Mączka.
W rugby o zadowalających finansach mówi się, gdy sportowcy nie muszą sięgać... do własnej kieszeni. Pod Wawelem, dzięki podpisaniu umów sponsorskich z dwoma firmami, wszyscy mają lepsze humory. - Do komfortowej sytuacji potrzeba jeszcze dwóch partnerów, ale wszystko układa się w optymistyczny scenariusz - ocenia Kajetan Cyganik, menedżer drużyny.
Dobre wieści z Krakowa dotarły do Jarosława Tomczika. Czech, który przed operacją kolana był motorem napędowym drużyny, wraca do formy. Oczekiwania Tomczika sprowadzają się do zwrotu kosztów przejazdów, bo rugby traktuje jako hobby. - Jeśli będzie możliwość, to coś jeszcze Jarkowi wpadnie do jego kieszeni - zaznacza Mączka.
Polepszenie sytuacji klubu przekonało też do powrotu Dariusza Smolenia, którym przed sezonem zakończył przygodę z rugby. - Finanse były mniej istotne, bo rezygnacja wynikała z licznych kontuzji. Pół roku wystarczyło Darkowi, by uporał się z dolegliwościami - zaznacza Cyganik.
Możliwe, że Juvenię wzmocni Gruzin z reprezentacji Ukrainy w rugby siedmioosobowym. - To niepozorny chłopak, ale pokazał się na treningu z dobrej strony. Tyle tylko, że po powrocie Tomczika i Smolenia jego szanse na grę byłyby nieduże - uważa menedżer.
Zdaniem Mączki miejsce na boisku dla sprintera znajdzie się. - To lekkoatleta, który 100 metrów przebiega poniżej 11 sekund - zaznacza.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków