Krakowscy rugbiści zrezygnowali z rewanżowego meczu Pucharu Polski z Posnanią, ale nie dostaną kolejnej kary 10 tys. zł. - Cieszę się, że górę wziął zdrowy rozsądek - przyznał Leszek Samel, prezes Juvenii.
Przed decyzją członków zarządu Polskiego Związku Rugby krakowianie byli pełni obaw. - Związek stara się "wykazać" wtedy, gdy nie jest to potrzebne - przypominali.
Przywołali zabawną sytuację z czwartkowego spotkania przedstawicieli klubów. Sala wybuchnęła śmiechem, gdy okazało się, że na tydzień przed wznowieniem rozgrywek ligowych Juvenia nie znała dnia ani godziny spotkania z Orkanem Sochaczew. - Według regulaminu gospodarz musi wskazać termin co najmniej dwa tygodnie przed meczem - mówi osoba związana z Juvenią. - To pokazuje, jak działa nasz związek. Raz nie zachowuje zdrowego rozsądku, by innym razem nie respektować regulaminu, który stworzył.
Tym razem działacze i rugbiści Juvenii nie mogą narzekać na związkowych działaczy, którzy sprawę rozstrzygnęli bez konsekwencji dla nich.
- Zwycięstwo Posnanii w pierwszym meczu walkowerem oznaczało, że bez względu na wynik rewanżu awansuje zespół z Wielkopolski - argumentował decyzję Grzegorz Borkowski, sekretarz generalny związku. - Uwzględniliśmy sytuację finansową Juvenii, ale nadal na klubie ciąży pierwsza kara [10 tys. zł. przyp red.].
Kajetan Cyganik, menedżer zespołu, nie kryje radości: - Po prostu nie było nas stać, by pojechać z noclegiem na sparing do Poznania.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków